Stokrotka powoli poznawała świat otaczający ją wokół. Zaprzyjaźniła się z Duszkiem oraz powabnie pachnącym Jaśminem. Stokrotka uwielbiała rozmawiać z Jaśminkiem i często gdy była smutna, mówiła mu właśnie o swoich smutkach. Jaśminek słuchał i zawsze znalazł dla Stokrotki dobre słowo. Czasem nakrzyczał, czasem przytulił ale zawsze był, szczególnie w trudnych dla Stokrotki chwilach.
Stokrotka była samotna, mimo przyjaciół czasem czuła, że nie ma przy niej bratniej duszy, z którą mogłaby porozmawiać, a czasem nawet pomilczeć. Gdy przychodziły smutne chwile zwijała swoje płatki i marzyła. Tak naprawdę to od zawsze marzyła, czasem marzenia były bardzo banalne, by być ładniejszą, bardziej kolorową. Czasem były to marzenia o spokojnej i bezpiecznej przyszłości.
Niestety Stokrotka straciła w to wiarę. Uważała, że jej czas w życiu minał i uważała, że już nic dobrego jej nie spotka. Tak naprawdę to pewna Pokrzywa na każdym kroku udowadniała Stokrotce, że są piękniejsze i ładniejsze kwiaty od Stokrotki. Pokrzywa na każdym kroku wmawiała Stokrotce, że nigdy nic nie osiągnie i nigdy nie spełni swoich marzeń, bo jest po prostu za słaba.
Pewnego dnia na polanie Stokrotki pojawił się Pajączek. Uśmiechnął się do Stokrotki i przywitał.
Stokrotka początkowo bardzo nieufna przyglądała się Pajączkowi i była lekko zdziwiona, że to właśnie ze Stokrotką pierwszą się przywitał.
Pajączek każdego dnia przychodził na polanę i każdego dnia do Stokrotki, uśmiechał się i rozmawiał. Opowiadał jej jak wygląda jego Pajęczy świat. Opowiadał jak pięknie wygląda świat, gdy spada pierwszy śnieg, opowiadał jak piękne jest niebo nocą, gdy leży się we własnym łóżku.
To Pajączek powiedział Stokrotce, że jest wyjątkowa. I to właśnie Pajączek namówił Stokrotkę na spełnienie pierwszego marzenia, małego a jednak bardzo ważnego. Taniec Stokrotki w letnim deszczu...
Pajączek jako jeden z niewielu uwierzył w Stokrotkę i jej możliwości, wiedział, że drzemią w niej niespożyte pokłady energii. Pokazywał Stokrotce na każdym kroku jak można cieszyć się z każdej chwili, która zdarza się w jej życiu. Uświadomił, że warto walczyć o siebie ale również, to w jaki sposób warto to robić. Każdego dnia był przy Stokrotce. Poświęcał jej czasem kilka godzin, czasem spędzał z nią wieczory i samotne noce.
Stokrotka uwierzyła troszkę bardziej w siebie. Dzięki Pajączkowi zrozumiała, że warto gonić i spełniać swoje marzenia. Za każdym razem gdy spełniała kolejne, nawet najmniejsze miała z tego ogromną radość. Potrafiła walczyć z nieprzychylnością jej świata. Potrafiła wstać i walczyć dalej o siebie i o swoje marzenia bo miała Pajączka, który z każdym dniem co raz bardziej oswajał Stokrotkę.
Stokrotka każdego dnia czekała na jego wizytę i na rozmowy z nim. Każdy dzień gdy brakowało Pajączka był smutniejszy i mniej pasjonujący. Pajączek wyzwalał w Stokrotce dobre emocje i nie bała się Ona przy nim być po prostu sobą. A Ona tak bardzo chciała być sobą. Czasem tą wrażliwą i sentymentalną, czasem marzycielką i romantyczką... a czasem niezłą Cholerą. Akceptował to Pajączek i trwał. Podarował jej uśmiech swój i jej. Bo dzięki Pajączkowi Stokrotka zaczęła się częściej uśmiechać do otaczającego świata, do Pajączka a czasem nawet sama do siebie.
Pajączek podarował Stokrotce coś wyjątkowego, podarował jej samą ją. Pozwolił rozwinąć jej płatki swoje i żyć, i nie bać się tego życia. Gdy była smutna podawał jej dłoń i uśmiechając się do niej gładził jej płatki.
Pajączek pokazał Stokrotce swój świat, ten o którym tak często opowiadał a Ona była pod ogromnym wrażeniem. Nawet nie powiedziała Pajączkowi jak czuła się wyjątkowa gdy prowadził ją za rękę i pokazywał zakątki swojej pajęczyny, miejsca, które są dla niego w jakiś sposób specjalne, lub ważne sentymentalnie lub emocjonalnie. Poczuła się wyjątkowa w sytuacji gdy mogła dotknąć jego świata, spędzić w nim chociaż kilka chwil, które teraz są dla niej wspaniałym wspomnieniem, bo czy jest coś piekniejszego niż zobaczyć i dotknąć świata bliskiej nam osoby. To troszkę jak dotknięci bliskiej nam duszy. Magiczne chwile trawające minuty a potem zamieniające się w godziny.
Po pajęczynie spływały delikatne kropelki rosy, które były wyjątkowo czyste przypominały One Stokrotce inne krople wody, które kiedyś czuła na swoich płatkach. Świat dla niej zamigotał tysiącem barw. W serduszku i duszy ogrom przeżyć a potem przemyśleń...
Tak, Pajączek był niesamowity i wyjątkowy a Stokrotka miała możliwość być i rozmawiać z nim...Mogła być przy nim sobą i nie bała się, że będzie ją oceniał, lub sprawiał przykrość – przynajmniej nie celowo. To przy Pajączku Stokrotka czuła się bezpieczna i spokojna.
To Pajączek wzbudził w niej chęć spełniania marzeń... Marzeń, których się obawiała...
Sprawił, że uwierzyła w siebie i zaczęła walczyć o siebie dla siebie.... ale dzięki niemu.
Dziś Stokrotka powoli nabiera barw.... spełnia małymi kroczkami swoje własne marzenia. Dąży do wyznaczonych celów.
Dziś Stokrotka się uśmiecha nawet gdy pada deszcz.... dziś Stokrotka żyję zupełnie inaczej
i każdego dnia czeka na wizytę Pajączka tym razem to Ona chce pokazać mu jej mały świat... co wieczór gdy słońce zachodzi za horyzont, Stokrotka przed zaśnięciem pisze do niego listy i opisuje wrażenia kolejnego dnia.
Uśmiecha się. Daje Pajączkowi buziaka i marzy... każdego dnia mocniej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz