czwartek, 30 września 2010

Kolorowa Krasnolandia

Kolorowa Krasnolandia jest wspaniałą krainą położona w naszej wyobraźni, tam gdzie dorośli nie mogą dotrzeć i jej urzeć. Jest to Kraina widoczna tylko dla dzieci bo to właśnie dzieci często patrzą oczami wyobraźni...
W Krasnolandii zamiast chmur po niebie suną różnobarwne bańki mydlane i uśmiechają się do słońca z pomarańczy, które zajada lizaka o smaku cytrynowym i uśmiecha się wesoło oczkami migdałkami.
W Krasnolandii rosną wyjątkowe drzewa Misiowe, są one tylko tam, a na tych drzewach rosną kolorowe Misie-Gumisie.
Na Straży Kraini Strażnik Miętus – jest cały zielony (ze złości oczywiście) – bo on nie lubi kolorów, i nie lubi się uśmiechać i Wróżka Bajkowa wysłała go za karę do Krasnolandii gdzie każdy się uśmiecha.
Krasnolandia  to Kraina wielobarwna, pełna uśmiechu i radości. Mieszkańcami kraini są Skarpetkowe Krasnale.
Krasnale spędzają cały dzień na zabawie i uśmiechu, bawią się bowiem z małymi dziećmi a wówczas nie mogą się smucić ani płakać.
Każdy Skarpetkowy Krasnal jest kolorowy, a kolory swoje zawdziecza właśnie swojemu uśmiechowi.
Na każdym kroku zobaczymy uśmiechniętego Krasnala, a najbardziej kolorowym Krasnalem jest Tuptuś.
Tuptuś jest wielobarwny, bo cały czas się uśmiecha, nie tylko do dzieci bo ostanio odkrył, że ja mimo, ze jestem dorosła moge zauważyć ten uśmiech i od tego momentu często opowiada mi o swojej Krainie za co jestem mu bardzo wdzieczna bo dzięki temu mogę opowiedzieć też innym jak wygląda ich życie.
Tuptuś przyszedł z uśmiechem i usadowił się na skraju mojej wyobraźni. Zamachał wesoło nóżkami i zaczął się głośno śmiać.
Miał fantastyczne karmazynowe buty, takie bardzo długie i zawinięte jak rogal na końcu. Miał również karmazynową czapkę taką jak prawdziwy Krasnal, na końcu której  Tuptuś miał równeiż kolorowy kominezon, który jak się bliżej przyjżec miał wszystkie koloroy tęczy, a jak wiadomo tęcza kolorów ma 7 (musimy wszystkim dorosłoym przypomnieć jakie to są bo pewnie nie pamiętają: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, idygo i fioletowy).

Najbardziej ze swoich kolorów lubił Tuptuś kolor indygo, zawsze uważał go za wyjątkowy był bowiem pewień, że tak wyjątkowa barwa może powstawać w naprawdę wyjątkowy sposób.
Często gdy wracal z codziennej wycieczki siadał sobie pod swoim ulubionym drzewkiem „Migdałekiem”  bladoróżowym drzewkiem i wyobrazał sobie jak elfy robią kolor idygo.
Dziś Tuptuś przyszedł opowiedzieć mi właśnie o tym jak zaprzyjaźnione Jagodowe Elfy robią kolor indygo.

Jagodowe Elfy mieszkają w lesie i na co dzień zajmują się tylko robieniem koloru indygo, codziennie rano zbierają w lesie jagody i przynoszą do swoich warszatów. Wspaniałe jagody wsypują do magicznego kotła. Mają wielka drewnianą łyżkę, którą mieszają kolor indygo, ale każdy Elf może zrobić to tylko raz.  Zawsze gdy Elf podchodzi do kotła musi się uśmiechnać i do tego każdy jagodowy elf dodaje do magicznego kociołka szczyptę swoich marzeń:
wszystkie marzenia zawsze dotyczą dzieci
a to aby się uśmiechały, a to aby nigdy nie płakałay, a to aby miały zdrowe ząbki, a to by nie bolał ich  brzuszek, by czuły się zawsze kochane. Każdy Elf codziennie wrzuca marzenie, podczas gdy pozostałe Jagodowe Elfy cichutko nuca piosenkę...


Gdy wywra jest już gotowy Elfy biorą magiczny wywar i wędrują na skraj lasu czekają aż przyjdzie Pan Księżyc i oświetli magiczny wywar, gdy światło księżyca dotyka wywaru zamienia się on w magiczny indygowy pył, który wędruję do marzeń sennych dzieci i tak właśnie powstaje według opowiadań Tuptusia kolor Indygo....

Smutna Stokrotka i Jaśmin.


Na Skarju Kolorowej Łąki rósł biały, niewinny Jaśmin. Swoim zapachem przyciągał uwagę nikt przechądzy obok nie był obojętny na jego subtelny zapach. Dla niektórych zapach jaśminu mógł się wydawać duszący ale dla prawdziwych znawców zapachów jego woń była oszalamiająca...zapach Jaśminu wplatał się we wlosy, przechodził przez skórę,  dotykał, drażnił, obezwładniał i zachwycał.
Pachnący Jaśmin był okazały i wyglądał niesamowicie, Smutna Stokrotka uwielbiala patrzeć na niego.
Patrząc na Jaśmin widziała jak bardzo się zmienia, jak czasami jej kwiaty rozkwitają pełną piersią a czasami chowają się we własne liście.
Jaśmin był bardzo delikatny, i bardzo samotny, nie sam a właśnie samotny, wśród tylu drzew obok, wśród krzewów, kwiatów i innych mieszkańców Kolorowej Łąki Jaśminek często czuł się samotny, opuszczony i zapominany.
Jaśminek kochał innych, lubił porwadzić rozmowy, doradzać, wspierać i opowiadać wesołe historię, zawsze był i zawsze czuwał a to by Duszek nie wpadł w samozachwty (bo musicie wiedzieć, że czasami wpadał i wtedy nasz Jaśminek sciągał go z chmur) a to by Smutna Stokrotka nie marudziła.
Jaśminek zawsze był i każdy kto go znal wiedział, że może na niego liczyć.

Jaśmin pragnał tylko jednego bycia kochanym, czesto powtarzał, że jest tym Jaśminkiem "Od Niekochania". Często zastanwial się czy to jest wogóle możliwe i gdy tylko zaczynał w to wierzyć, życie brutalnie pokazywalo Jasminkowi, że nie... Wokół Jaśminka było wiele życzliwych Duszyszek, ale niestety nawet na Kolorowej Łące zdarzali się tacy co wykorzystywali dobroć Jaśminka.
Jaśminek wówczas chował pod liście swoje białe pachnące kwiaty i łkał w samotności, w swoich liściach, i w deszczu bo w deszczu nie bylo widać łez...

Stokrotka uwielbiała towarzystwo Jaśminka bo to dzięki niemu co raz częściej się uśmiechala, co raz cześciej wierzyła, że spotka ją coś dobrego a w duchu bardzo chciała by i Jaśminek był bardzo szcześliwy, by samotne chwile przestały boleć a dobroć Jasminka zawsze zwracała się dobrocią.
Jaśminek byl bardzo dzielny mimo wielu krzywd i ran, które inni jej zadawali, mimo czasowego zwątpienia w dobroć i Dobre Duszyczki, potrafił otworzyć swoje serduszko bijące cichutko w pączkach kwiatów i pomagać innym.
Jaśminku... jesteś wyjątkowy... - rzekła cichutko Smutna Stokrotka - nie swoich kwiatów przed nami, nie chował się w cień swoich liści - zakwitnij dla nas a dzieki temu my bedziemy się uśmiechać..

środa, 22 września 2010

Stokrotka i rosa

Stokrotka zwinęła swe płatki i schowała się między nimi. Po chwili płatki Stokrotki pokryły się małymi kropelkami, to tylko rosa pomyślała Smutna Stokrotka - tylko rosa, próbowała chyba przekonac siebie bardziej niż mogła.

Więc przyjmijmy, że to była tylko rosa, że z oczu Stokrotki nie płyneły łzy, gorzkie i rzęsiste.
Gdyby się w słuchać moglibyśmy usłyszec jak z hukiem upadają pomiędzy zielona trawę. Spadają z jej policzków i roztrzaskują się o ziemię rozpadając się na drobne kawałki. Pośród ciszy łąki nie było słychać nic oprócz spadających łez... każda łza to inna łza, każda łza wyraża coś innego,
jedna łza to ból po stracie dziecka,
kolejna łza to ból, przypominający o każdym momecie upodlenia
następna to łza niemocy i nie wiary, która była budowana w niej przez kilka lat jej życia.

Każda łza jest częścią niej, częścią jej życia - oswoiła się z nimi, tak jak ze swoim życiem.

Dziś nie daje rady rozkwitnąć, czuję jak pętelka pajęczy zaciska się jej na szyji i powoli traci tchnienie. Nie wie ile jeszcze wytrzyma.
Nie potrafi się podnieść. Z każdym dniem staje się bardziej słaba. Zaczyna się bać o własne życie, o własne płatki.
A może Ona już nie rozkwitnie? Może nadchodzi moment, gdy podda się zupełnie...

Ciągły ból, nieprzerwalny, dotyka jej wnętrza, paraliżuje go, strachem bólem, wszsytkimi złymi emocjami      i uczuciami, które ranią, które sprawiają, że nie potrafi dalej żyć.

Smutna Stokrotka stanęła nad przepaścią, już wie, że wystarczy jeden krok i wszystko się skończy.
Wyciąga jeszcze dłoń w nadzieji, że Ktoś ją dotnie i powie "Chodź ze mną, bo na prawdę warto"

Wyciągnij dłoń do Stokrotki może to właśnie Ty uratujesz ją przed nią samą...

Szara Smutna Storktoka pokryta rosą i zwinięta w swoich płatkach...


wtorek, 21 września 2010

Stokrotka, Duszek, Jaśmin i Pajączek

Na Kolorowej Łące rósł pachnący Jaśmin, jego woń przyciągała...
W jego cieniu siedział Duszek, miał brązowe smutne oczy i uśmiechał się w małym grymasie, czesto przychodził pod Jamiń i mimo, że strasznie kichał to uwielbiał jego obecność, lubił prowadzić z nim rozmowy i słuchać. Fakt często się złościł i odchodził ale wracał i prowadził dialog.
Duszek mieszkał na końcu Tęczy, z pod jego szarej duszyczki widac było ogromne serce, które czasem trzymał na dłoni, niestety efektem było to, że często inne złe duchy, wiedzmy wykorzystywaly to i raniły jego ogromne serce, którym tak mocno kochał...
Duszek się mimo to uśmiechał się, ale w jego brązowych oczach był zawsze smutek.
Duszek nie znał się na kolorach bo nauczył się tylko jednej nazwy: szary, ale z czasem dzięki Stokrotce i Jaśminkowi będzie miał okazję poznac inne...
To właśnie Jaśmin uświadomił Duszkowi, że ma brązowe oczy, chociaz On upierał sie przy innym kolorze - ale musimy mu to wybaczyć, Duszek dopiero się uczy.
Duszek jak wspomniałam mieszka na końcu Tęczy, to własnie On wprowadza dzieciaki do Naszej Krainy i to w jego kieszeni znajdują się kolorowe lizaczki, które wręcza dzieciom na Dzień Dobry.

Duszek często szuka drogi dla siebie, zwiedza różne zakątki łąki czesto z daleka przygląda sie Smutnej Stokrotce. Dlaczego?
Bo Stokrotka ma smutek w sobie podobnie jak Duszek i to właśnie ich łączy - ich Smutek.

Kiedyś Duszek zdobył się na odwagę i odezwał się do Smutnej Stokroti

- Witaj Smutna Stokrotko, lubie na Ciebie patrzeć - a może bardziej na Twój smutek, który jest taki jak mój, jest w Tobie i to mnie do Ciebie przyciąga- powiedział swoim aksamitnym głosem - dlaczego jesteś smutna, dlaczego masz ten smutek, dlaczego tak bardzo on przyciąga?

- Dlaczego patrzysz na mnie zawsze z daleka, dlaczeog wczęsniej nie zliżyłeś się do mnie i nie porozmawiałeś ze mną? jestem smutna bo lubię mój smutek, bo On jest we mnie, i czasem mam wrażenie, że tylko ten smutek mnie nigdy nie zostawi, że to własnie On będzie ze mną do końca mych dni.

- Nie zawsze można być blisko Stokrotko, czasem gdy stoimy w cieniu jest nam łatwiej uporać się z pewnymi emocjami, odczuciami, a poza tym wiesz, że czasem być daleko znaczy być blisko? - powiedział cichutko Duszek i popatrzył swoimi smutnymi brązowymi oczami przed siebie.

- Ohhh Duszku, dlaczego tak myślisz, daleko znaczy być blisko, tylko czasami to jednak jest za daleko, My Stokrotki inaczej to rozumiemy - odpowiedziała Smutna Stokrotka i uśmiechnęła się do Duszka.

Duszek odwzajemnił uśmiech - wiesz Stokrotko, dobrze że jesteś - jeśli mi pozwolisz będę Cię częściej odwiedział, bo lubię z Tobą rozmawiać i Ty pierwsza kiedyś rozbawiłaś mnie piosenka "Kaczka Dziwaczka"

- Ha ha ha - Stokrotka roześmiała się w głos i wtedy na jej płatku pojawił się bladorózowy kolor - Duszku, zobacz ja nabieram kolorów, jak to mozliwe? - zapytała z niedowierzaniem Stokrotka

- Widzisz Stokrotko, możesz wiele i wiele zależy od Ciebie, nawet kolor..., to wszystko Twoja zasługa - odpowiedział i popłynął z lizakami na koniec swojej Tęczy.


Stokrotka zasłoniła oczy i wróciła do marzeń, przypomiał się jej Pajączek, który był daleko, bardzo daleko
czasem wydawało się jej, że jest na wyciągnięcie ręki a zaraz chwilę później oddalał się niesamowicie.
Stokrotka zastanawiała się, czy Pajączek nie wie, że Ona chce by podszedł bliżej... by ją dotknął by obdarzył ją pocałunkiem...
Ehhh Pajączku...

poniedziałek, 20 września 2010

Tuptusiowe rozmowy ze Smutną Stokrotką...

Pewnego pięknego słonecznego dnia Krasnal Tuptuś wybrał się na łąkę. Z uśmiechem na ustach szukał kolorowych kwiatów. Niestety mimo już dłuższego marszu nie mógł znlaść nic kolorowego.
Na swojej drodze znalazł jedną Szarą Smutną Stokrotkę:

- A dlaczego Ty jesteś szara, Stokrotko? - zapytał z  zaciekawieniem Tuptuś.

Zdziwiona zainteresowaniem Szara Smutna Stokrotka podniosła wbity w ziemię wzrok i patrząć z łezkami w płatkach, odpowiedziała:

- Moja szara barwa jest spowodowana smutkiem, który jest we mnie, ogarnia mnie, przenika i zapuszcza korzonki w mojej Stokrotkowej Duszy, poprzez ten właśnie smutek jestem samotna i z każdym dniem bardziej i bardziej staję się Szara...

- Oj Smutna Stokrotko, czy Ty aby nie przesadzasz? - zapytał lekko poirytowany Tuptuś i szerokim gestem wsazując kontynuował - podnieść wzrok wyżej, czy naprawdę nie widzisz co jest wokół Ciebie, przecież wokół otaczaja Cię piekne Czerwone Makowe Panienki, których śmiech i chichot słychać nawet na skraju łąki, przecież nic nie stoi na przeszkodzie być mogła z nimi się tak śmiać.

- Jak to nic Krasnalu, przecież Czerwone Makowe Panienki nie rozmawiają ze mną, nawet nie zwracają na mnie uwagi, bo ja... - zaczeła cichutko szlochać Smutna Stokrotka i drżącym głosem mówiła dalej - bo, ja... jestem inna, jestem szara, jestem taka malutka, jak taka Mała i Szara Stokrotka może ich zaczepiać?

Tuptuś zamyślił się przez chwilę, popatrzył na Szarą Smutną Sokrotę i powiedział łagodnym głosem:

- Widzisz Stokrotko, to, że jesteś inna wcale nie znaczy, że Makowe Panienki nie będą chciały z Tobą rozmawiać. To właśnie Twoja inność, odmienność a tym samym orgynalność może być Twoim atutem. Popatrz na nie, wszystkie są podobne, nawet podobnie sie smieją, ale jak przyjżysz się bliżej - każda z nich jest inna, względen innej. Myślę, że dobrze by było abyś spróbowała z nimi porozmawiać.

Szara Smutna Stokrotka podniosła głowę ku górze i z lekkim rozżaleniem rzekła:

- A dlaczego to ja mam próbować rozmawiać z nimi, przecież ich jest więcej, same mogły by się do mnie odezwać?

- Wiesz Smutna Stokrotko myślę, że to Ty powinnaś zrobic pierwszy krok, bo On doda Ci wiary w siebie, bo ten pierwszy krok musi być Twój, jeśli tylko chcesz coś zmienić w swoim szarym życiu musisz postawić go pierwsza i nikt, absolutnie nikt nie może zrobić tego za Ciebie, to przecież Twoje życie, Twoja Szarość i jeśli chcesz to zmienić - musisz po pierwsze bardzo tego chcieć a po drugie zrobić pierwszy krok.
To dzięki temu bedziesz mogła pokolorować swoja szarość różnymi barwami...Musisz tylko tego chcieć.

- Może spróbuje - rzekła niepewnie Stokrotka - ale przecież ja się tak bardzo boję...a jesli Makowe Panienki zaczną sie śmiać, że ja jestem inna?

- Ale Smutna Stokrotko, masz wiele atutów i pokaż właśnie je, już Ci powiedziałem to, że jesteś inna nie znaczy, że Ktoś będzie się z tego śmiał. To bardzo dobrze, że jesteś inna, wiesz gdyby wszyscy byli tacy sami, czy byłoby wesoło i kolorowo na naszej łące? Nie - odpowiedział szybko Tuptuś, nie pozwalając Stokrotce na słowo sprzeciwu - Nie, bo każdy byłby taki sam. A to właśnie dzięki odmienności, każdy z nas koloruje ten świat na inny piekniejszy kolor, próbuj, zrób pierwszy krok a sama nabierzesz kolorów....

Co było dalej?
Hmm życie pokaże
Mam wrażenie, że Szara Smutna Stokrotka już jest inna, już nie jest Szara przede wszsytkim. Czyżby poprzez uśmiech zaczęła nabierać kolorów, być może....
Chyba jest kilka powodów dla których Szara Smutna Stokrotka już jest Smutną Stokrotką...